prawdą jest to, co Kot sygnalizował w Rusi- jak wycieczka zajmuje 8-9 godzin niedzieli, to faktycznie Rodzina upomina się o swoje. wczoraj wieczorem już relacji nie mogłem wrzucić

* * *
wycieczka, jak dla mnie, udana.
miło się jeździ z taką extra 'gwardią'
* * *
Otworzyliśmy oficjalnie czerwony szlak rowerowy, odwiedziliśmy Orzechowo, w Kurkach byliśmy dwa razy, Napiwoda nijak nie skorzystała z naszej wizyty, bo ominęliśmy nawet tamtejszy sklep na rzecz zakupów i postoju w Łynie. Powrót odbył się zielonym szlakiem pieszym, który faktycznie jest w całości dostępny cyklistom, chociaz kilka odcinków "niepotrzebnie" prowadzi przełajami, podczas gdy można prościej i wygodniej pobliskim asfaltem.
* * *
popas w miejscu nieistniejącej już miejscowości .... (tu Krispi będzie mógł przypomnieć jej nazwę) >
gdzieś pod Gągławkami >
Orzechowo (dla zainteresowanych: msze w ndz o 11:oo) >
'dziadek' miał gest- wszyscy z lodami od naszego "sponsora".
dziękujemy!
na Gościncu są chyba tylko dwa krótkie odcinki, gdzie z rowerem się raczej spaceruje (tu: piaszczyste wzniesienie za Kurkami)>
solóweczki podczas jazdy z Napiwody do Łyny >
waga ciężka 'zaawansowanego' cyklisty

>
w Rezerwacie "Źródła Rzeki Łyny" >
'dziadek' próbuje wjazdu a'la Włoszczowska... dobrze, że Maja nie praktykuje wjazdów a'la 'dziadek'

>
Łyński Młyn (w tej grupie, oraz za obikektywem, są 'kradzieje' młyńskich jabłek

>
gdzieś na szlaku >
fotki z kolekcji 'dziadka':
błotko w pobliżu jez. Dłużek >
